Witajcie Kochane ! Dziś już kolejny dzień świeci nam słońce i wszystko budzi się do życia.
Budzę się i ja :D Głównie przygotowuję swoje ciało do lata :D
A jak u Was przygotowania? :)
Dziś opowiem Wam o niezbyt udanej masce Urea SOS do twarzy marki Balea.
Maseczka do twarzy z mocznikiem - SOS dla bardzo suchej cery. Optymalnie nawilża bardzo suchą i napiętą skórę. Mocznik jako naturalny czynnik nawilżający wiąże wodę w skórze i utrzymuje wysoki poziom wilgotności. Bogata receptura maseczki znacząco zmniejsza napięcie skóry i pomaga zapobiec suchym skórkom.
Maska zamknięta jest w bardzo klasycznej tubce na zatrzask, więc bez problemu wydobędziemy odpowiednią ilość maseczki, problem pojawi się kiedy maseczka będzie dobijać dna wtedy konieczne jest przecięcie tubki aby kompletnie zdenkować kosmetyk.
Balea Urea SOS maske ma dosyć lekką konsystęncję jak na tego typu kosmetyk. Dobrze rozprowadza się na twarzy, pozostawiając na niej białą warstwę.
Maskę stosowałam wg. zaleceń producenta, na oczyszczoną skórę twarzy nakładałam ją dość obficie na 20 min. W tym czasie maska częściowo się wchłaniała i zasychała. Po upływie tego czasu zmywałam ją ciepłą wodą.
Przyznam się szczerze, że pokładam ogromne nadzieje w tej masce, jednak po zużyciu praktycznie całej tubki mogę powiedzieć że to średniak z jednej z niższych pułek.
Efekt nawilżenia? Owszem jest, ale tylko chwilowy.
Maskę zawsze robiłam przed snem, rano skóra już była napięta a suche skórki widoczne, więc
na długotrwałe nawilżenie nie nie mamy co liczyć.
Plusem jest fakt, że maseczka przy regularnym stosowaniu nie zapchała mnie.
Jednak nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć zdanie z tytułu :
"Nie wszystko złoto co się Balea zwie"
Nie znaczy to jednak, że Balea nie posiada świetnych jakościowo kosmetyków.
Jednak w każdej rodzinie trafiają się czarne owce :)
Skład
Pozdrawiam Was Serdecznie :)
Buziaki :*







